Niestety, w moim przypadku doświadczenia z kliniką Wellclinic są bardzo rozczarowujące. Ponad rok temu zdecydowałam się na zabiegi laserowe w celu zredukowania rumienia na policzkach, jednak konsekwencje tej decyzji do dziś nie dają mi spokoju, gdy patrzę w lustro. Po drugim zabiegu, podczas którego moim zdaniem lekarz zdecydowanie przesadził z mocą lasera, na policzkach pojawiły się pęcherze wypełnione ropą, które utrzymywały się przez około tydzień. Następnie twarz spuchła do tego stopnia, że trudno opisać to inaczej niż jako ogromny obrzęk. Jakby tego było mało, do dziś zmagam się z przebarwieniami na czole, których wcześniej nigdy nie miałam. Mają charakterystyczny, prostokątny układ odpowiadający śladom działania lasera. Minął już ponad rok, a przebarwienia nadal są widoczne i nie udaje mi się ich pozbyć mimo stosowania zaleconej pielęgnacji oraz SPF 50. Lekarz tłumaczy przebarwienia przede wszystkim ekspozycją na słońce. Tylko że przed rozpoczęciem zabiegów w tej klinice nigdy nie miałam żadnych przebarwień, a ich charakterystyczny, geometryczny układ budzi moje poważne wątpliwości co do związku z przeprowadzonym zabiegiem. Zgłosiłam się do specjalisty, licząc na poprawę wyglądu skóry. Rumień na policzkach również nie ustąpił w takim stopniu, jakiego oczekiwałam, a dodatkowo muszę mierzyć się z nowym problemem, który znacząco wpływa na moje samopoczucie. Próbowałam uzyskać konkretne odpowiedzi i dowiedzieć się, jakie są możliwości rozwiązania tej sytuacji, jednak od czerwca nie udało mi się uzyskać odpowiedzi, która rozwiałaby moje wątpliwości i pomogła rozwiązać problem. Minął ponad rok, a ja zamiast cieszyć się efektami, nadal zmagam się z przebarwieniami, których wcześniej nie miałam. Zdecydowanie nie takiego doświadczenia oczekiwałam po wizycie u specjalisty.
Pokaż tłumaczenie (Google)Ukryj tłumaczenie
Unfortunately, my experience with Wellclinic has been very disappointing. Over a year ago, I decided to undergo laser treatments to reduce the redness on my cheeks, but the consequences of that decision still haunt me every time I look in the mirror. After the second treatment, during which, in my opinion, the doctor definitely overdid the laser's power, pus-filled blisters appeared on my cheeks and lasted for about a week. Then, my face swelled to such an extent that it's hard to describe it as anything other than extreme swelling. As if that weren't enough, I still struggle with discoloration on my forehead, which I never had before. They have a distinctive, rectangular pattern consistent with laser exposure. Over a year has passed, and the discoloration is still visible, and I haven't been able to get rid of it despite using the recommended skincare routine and SPF 50. The doctor attributed the discoloration primarily to sun exposure. However, before starting treatments at this clinic, I had never had any discoloration, and their characteristic, geometric pattern raises serious doubts about their connection to the procedure. I consulted a specialist, hoping to improve my skin's appearance. The redness on my cheeks also hasn't subsided as much as I expected, and I'm also facing a new problem that's significantly affecting my well-being. I've been trying to get concrete answers and find out what options are available for this situation, but since June, I haven't been able to find an answer that would allay my doubts and help resolve the problem. More than a year has passed, and instead of enjoying the results, I'm still struggling with discoloration I didn't have before. This is definitely not the experience I expected from a visit to a specialist.